<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201</id><updated>2011-12-24T08:23:09.030-08:00</updated><category term='Załoga'/><category term='tratwa'/><category term='Łukasz'/><category term='spływ'/><title type='text'>Spływ Wisłą</title><subtitle type='html'>Kampania Greenpeace</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>33</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-5756360833605575080</id><published>2008-08-18T03:20:00.000-07:00</published><updated>2008-08-19T03:48:26.373-07:00</updated><title type='text'>Poniedziałek - trzydziesty drugi dzień spływu</title><content type='html'>Dzień rozpoczął się przyjemnie, bo pobudką w łóżkach - na jedną noc zamieniliśmy się z ekipą lądową. Oni spali na tratwie, a my w gospodarstwie agroturystycznym. Słońce nieśmiało wyglądało zza chmur, kiedy odpływaliśmy z Grudziądza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo szarości nic nie zapowiadało niespodzianek, jednak nieustannie i niemal niezauważalnie robiło się coraz chłodniej. Kiedy zaczęło kropić, a niebo nad nami przybrało kolor śliwki, zrobiło się nieprzyjemnie. Zerwał się silny wiatr, który bardzo utrudniał slalom pomiędzy łachami. Deszcz zacinał w twarz. Wyglądało na to, że dzień przeminie pod znakiem przemoczenia i przemarznięcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Los jednak uśmiechnął się do nas, i po kilku godzinach zmagania się z niekorzystną pogodą, poczuliśmy promienie sierpniowego słońca. Wtedy też zdecydowaliśmy się na odpoczynek i sprawdzenie możliwości "Perepłuta", jak to było obiecane jeszcze w Krakowie. Znaleźliśmy kawałek piaszczystego brzegu, gdzie zacumowaliśmy. Męska część załogi rozłączyła obie części tratwy. Do tej, gdzie po zniesieniu rzeczy został tylko silnik i kanister, przymocowaliśmy obie pary uchwytów. Wyposażeni w kapoki, trójkami testowaliśmy nad obecny i środek transportu. Nie ukrywajmy - obeszło się bez rewelacji. Nasz silnik nie należy do najmocniejszych. Chcąc odreagować spływowe trudy i szukając wrażeń, wpadliśmy na pomysł nart wodnych, a że nart nie posiadamy, to z pomocą przyszły nam kapoki. Ich wyporność przetestowała Kasia - ubrana w dwa i trzeci robiący za pieluchomajtki, została wzięta na hol. Pomysł okazał się umiarkowanie dobry, bowiem i z kapokiem, i bez, przy każdym przyspieszeniu następowało podtopienie. Wtedy kreatywnością wykazał się Kudłaty i tym sposobem cała załoga miała okazję surfować na trapie pozbawionym barierki. Style były różne, ich skutki też, ale nikomu włos z głowy nie spadł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym zastrzyku adrenaliny, ruszyliśmy dalej by opanować Gniew. Miasto to okazało się piękne i klimatyczne, zrobiliśmy sobie krótki spacer do zamku, po czym część z nas wróciła na tratwę, gdzie przebywała nasza ekipa lądowa, a pozostali kosztowali nadal uroków tego miejsca. Nas z kolei kosztowały komary, których chmary nie dawały nam wysiąść z Transita.Znalazł się jednak odpowiedni specyfik i ostatecznie wylądowaliśmy na ławkach nad Wisłą, gdzie mieliśmy przedsmak jutrzejszych urodzin Kudłatego. Wiatru w plecy i wymarzonego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kasia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-5756360833605575080?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/5756360833605575080/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=5756360833605575080' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/5756360833605575080'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/5756360833605575080'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/poniedziaek-trzydziesty-drugi-dzie-s.html' title='Poniedziałek - trzydziesty drugi dzień spływu'/><author><name>Joanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03708381309015997227</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SSw38pLQwjI/AAAAAAAAAHE/k3cyeBuYEIU/S220/bw_0001.bmp'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-6801971905832838503</id><published>2008-08-17T02:47:00.000-07:00</published><updated>2008-08-18T02:59:13.833-07:00</updated><title type='text'>Niedziela - trzydziesty pierwszy dzień spływu</title><content type='html'>Po wczorajszym, pełnym wrażeń dniu, w nocy każdy z nas spał snem niemowlęcia. Jednak jak głosi już wręcz ludowe porzekadło, wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Rzecz jasna jest to stwierdzenie o minimalnej zawartości prawdy (mając na względzie ciągłość wydarzeń losowych), jednak w naszym przypadku nie znalazło się ono na krawędzi marginesu fałszu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż... należało wstać i zająć się "wiślaną" wystawą. Około godz. 11.00 znaleźliśmy się na grudziądzkim rynku. Zainteresowanie sprawą czystości rzek było niemałe. Przechodnie oglądali fotografie oraz składali podpisy pod petycją, wyrażając w ten sposób niezadowolenie z ukierunkowania działań klasy panującej oraz domagając się tym samym zmiany jej postępowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warunki atmosferyczne nie były najgorsze. Co prawda słońce wychyliło się zza chmur dopiero późnym popołudniem, ale za to deszcz zaszczycił nas tylko krótkimi odwiedzinami w godzinach "obiadowych".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym na tratwie nastąpił czas suszenia - ubrań, butów i innych potrzebnych nam rzeczy. Miejmy nadzieję, że jutro temperatura powietrza pójdzie gwałtownie w górę i pozbędziemy się ponad przeciętnego poziomu wilgoci w kajucie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Diuna&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-6801971905832838503?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/6801971905832838503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=6801971905832838503' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/6801971905832838503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/6801971905832838503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/niedziela-trzydziesty-pierwszy-dzie.html' title='Niedziela - trzydziesty pierwszy dzień spływu'/><author><name>Joanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03708381309015997227</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SSw38pLQwjI/AAAAAAAAAHE/k3cyeBuYEIU/S220/bw_0001.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-4008999997448822643</id><published>2008-08-16T02:07:00.000-07:00</published><updated>2008-08-18T02:41:22.546-07:00</updated><title type='text'>Sobota - trzydziesty dzień spływu</title><content type='html'>Wczoraj wieczorem opuścił nas kapitan Iwo, a jego obowiązki przejął Marcin, który miał przyjemność sprawować tą funkcję na początkowych etapach spływu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obudziliśmy się wcześnie rano; według planu o 10.00 należało dotrzeć do śluzy łączącej Brdę z Wisłą. Pogoda już od samego początku była kapryśna, niemal nieustannie padała mżawka. Nie było to przyjemne, ale w porównaniu z późniejszym stanem pogody były to momenty wręcz luksusowe. Sytuacja zaczęła się pogarszać w trakcie śluzowania, kiedy z nieba lunął na nas obfity deszcz. Na szczęście pod względem technicznym wszystko przebiegło bez przeszkód.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warunki panujące na Wiśle nie ulegały większym zmianom. Ulewny deszcz, silny wiatr i przejmujący chłód - z tym zmagaliśmy się przebywając na pokładzie "Perepłuta". Niestety to nie koniec wyliczanki. Drogę utrudniały nam także mielizny oraz mierne oznakowanie szlaku żeglowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tych warunkach podążaliśmy do celu, jakim był Grudziądz. W pewnym momencie na podstawie doniesień pogodowych, jakie dostaliśmy od ekipy lądowej oraz naszych innych sojuszników, została podjęta decyzja o awaryjnym cumowaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mając na uwadze goniące nas z południa wichry, przezornie wybraliśmy miejsce najdogodniejsze z dostępnych. Kiedy już zostały przymocowane wszystkie cumy (przy dużym poświęceniu załogi, wygenerowanym zaangażowaniem), okazało się, że rzekome tornado jest jeszcze daleko i mamy szanse dopłynąć do kolejnego miasta oznaczonego na naszej mapie jako punkt docelowy. Zmiana planu okazała się słuszną decyzją, ponieważ po kilku godzinach dotarliśmy do Grudziądza. Tam ekipa lądowa skierowała "Perepłuta" do zacisznego portu obok klubu kajakowego "Wisła". I tam dobiliśmy do brzegu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejszy dzień jest dowodem na to, że zła pogoda nie jest w stanie zatrzymać załogi tratwy Greenpeace.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-4008999997448822643?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/4008999997448822643/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=4008999997448822643' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/4008999997448822643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/4008999997448822643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/sobota-trzydziesty-dzie-spywu.html' title='Sobota - trzydziesty dzień spływu'/><author><name>Joanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03708381309015997227</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SSw38pLQwjI/AAAAAAAAAHE/k3cyeBuYEIU/S220/bw_0001.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-3693429492370409455</id><published>2008-08-15T10:41:00.000-07:00</published><updated>2008-08-15T10:48:14.203-07:00</updated><title type='text'>Piątek - dwudziesty dziewiąty dzień spływu</title><content type='html'>Cumujemy w Bydgoszczy. Prawie cały dzień pada silny deszcz. Pomimo niesprzyjającej pogody zbieramy podpisy i prezentujemy naszą wodoodporną wystawę. Na szczęście tratwa nie musi płynąć w tych trudnych warunkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruszamy jutro z samego rana, by zdążyć na jedyne tego dnia śluzowanie na śluzie Brda/Wisła Czersko Polskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od jutra obowiązki kapitańskie od Iwa przejmie Marcin, który płynął już z nami na trasie Kraków Warszawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chciałbym bardzo podziękować mojej niezawodnej załodze za pomoc i niezapomniane chwile na pokładzie "Perepłuta". Z takimi wolontariuszami Greenpeace jest w stanie zdziałać wielkie rzeczy. A nasz rejs po Wiśle jest tego świetnym dowodem. Iwo&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-3693429492370409455?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/3693429492370409455/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=3693429492370409455' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/3693429492370409455'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/3693429492370409455'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/pitek-dwudziesty-dziewity-dzie-spywu.html' title='Piątek - dwudziesty dziewiąty dzień spływu'/><author><name>Joanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03708381309015997227</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SSw38pLQwjI/AAAAAAAAAHE/k3cyeBuYEIU/S220/bw_0001.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-6155100746904782074</id><published>2008-08-14T17:23:00.000-07:00</published><updated>2008-08-18T02:26:03.609-07:00</updated><title type='text'>Krótki rejs z Torunia do Bydgoszczy</title><content type='html'>Większość czasu w trakcie naszego rejsu spędziłem w biurze, postanowiłem zatem wykorzystać kilka dni na przepłynięcie odcinka Toruń – Bydgoszcz oraz pomoc naszym aktywistom przy wystawie i zbieraniu podpisów w obu tych miastach. Niezmiernie ciekaw byłem, jak spisuje się nasz „Perepłut” na rzece i jak wygląda żegluga po królowej polskich rzek. Z Torunia wypłynęliśmy bardzo wcześnie, gdyż oprócz długiego, liczącego czterdzieści kilometrów odcinka Wisły, mieliśmy do przepłynięcia jedenaście kilometrów pod prąd Brdy, która wiedzie pod mury bydgoskiej starówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień był ciepły i słoneczny, jedyną niedogodnością okazał się przeciwny wiatr, który utrudniał trzymanie stałego kursu i spychał nas poza nurt rzeki, w mielizny lub wikliny. Zaledwie jeden raz zdarzyło nam się utknąć na korzeniu ukrytym tuż pod powierzchnią wody w jednym z zakoli. Poza tym nie mieliśmy żadnych kłopotów ale, jak stwierdził Iwo, był to jeden z najłatwiejszych odcinków w dotychczasowej podróży „Perepłuta”. Obydwa brzegi były ciche i puste, nie licząc zrywających się od czasu do czasu ptaków. Naliczyliśmy dziesiątki kormoranów, kilka czapli, Paweł zauważył także jednego bielika kołującego nad lasem w poszukiwaniu wznoszących prądów powietrznych. Jedynymi napotkanymi ludźmi była dwójka kajakarzy, kierowca motorówki oraz załoga pracującej obok Solca Kujawskiego pogłębiarki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Bydgoszczy powitał nas kanał ściekowy należący do „Zachemu” i miasta. Ścieki, mimo iż oczyszczone, niosły silną woń chemikaliów, a ich brązowy kolor odcinał się wyraźnie od niebiesko-zielonej wody wiślanej. Sto metrów dalej, przy tym samym brzegu, wędkarz łowił ryby z pokładu łódki. Patrzyliśmy na niego niedowierzaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki pomocy ekipy podróżującej lądem udało się bez kłopotów przejść śluzę w bydgoskim Fordonie. Pozostała nam jedynie mozolna droga na silniku w górę Brdy, z początku pośród wspaniałych moczarów, a później – przemysłowych dzielnic miasta. Około czwartej po południu zacumowaliśmy na nabrzeżu Starego Miasta, witani przez pasażerów tramwaju wodnego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-6155100746904782074?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/6155100746904782074/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=6155100746904782074' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/6155100746904782074'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/6155100746904782074'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/krtki-rejs-z-torunia-do-bydgoszczy.html' title='Krótki rejs z Torunia do Bydgoszczy'/><author><name>Łukasz Supergan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_E1OGLKoZFYM/SJn9Cz7OXHI/AAAAAAAABTU/sNEdSSebIGE/s1600-R/skurcz-style.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-525957911459030862</id><published>2008-08-14T11:05:00.000-07:00</published><updated>2008-08-14T11:20:37.925-07:00</updated><title type='text'>Czwartek - dwudziesty ósmu dzień spływu</title><content type='html'>Punktualnie o ósmej rano odbiliśmy z Bulwaru Filadelfijskiego i ruszyliśmy w kierunku Bydgoszczy. Do pokonania mieliśmy ok. 40 km. Wisłą, a potem 12 km. Brdą pod prąd. Pogoda była sprzyjająca, choć trochę wietrzna, zaś po drodze musieliśmy wykonać kilka slalomów, aby omijać mielizny i łachu piachu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopływając do Bydgoszczy sfotografowaliśmy na lewym brzegu ujście ścieków, pochodzących  z tutejszych zakładów chemicznych ZACHEM oraz z miasta. Łukasz Supergan miał mało czasu na zrobienie zdjęć, ponieważ chcieliśmy się jak najszybciej ewakuować z tego źródła duszącego odoru i płynnej brązowej mazi wpadającej do Wisły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zrobieniu zdjęć odbiliśmy w lewo, wpływając do śluzy, która podniosła nas o 7 metrów, po czym znaleźliśmy się na rzece Brdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To właśnie nad tą rzeką leży większa część Bydgoszczy, łącznie ze Starym Miastem. Po śluzowaniu zostało nam do pokonania 12 km. Brdą pod prąd. Na szczęście rzeka nie stawiała zbyt wielkiego oporu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęśliwie zacumowaliśmy w samym centrum Starego Miasta, w pobliżu Starego Rynku. To właśnie tu odbędzie się jutro nasza wystawa fotograficzna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-525957911459030862?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/525957911459030862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=525957911459030862' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/525957911459030862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/525957911459030862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/czwartek-dwudziesty-smu-dzie-spywu.html' title='Czwartek - dwudziesty ósmu dzień spływu'/><author><name>Joanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03708381309015997227</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SSw38pLQwjI/AAAAAAAAAHE/k3cyeBuYEIU/S220/bw_0001.bmp'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-8242756852989495092</id><published>2008-08-13T18:20:00.000-07:00</published><updated>2008-08-18T02:22:55.457-07:00</updated><title type='text'>Toruń</title><content type='html'>Wystawę na Bulwarze Filadelfijskim rozstawiliśmy o dziesiątej. Pierwsze trzy godziny minęły pod znakiem chmur, deszczu i porywistego wiatru, który przewracał zdjęcia i porywał nasz namiot. Udało się nam ustabilizować sztalugi za pomocą odciągów z taśm przytwierdzonych do chodnika, dzięki czemu kolejne ataki wichury nie obracały w puch naszej pracy. Pogoda dała tego dnia za wygraną, bowiem już około pierwszej niebo rozchmurzyło się, a wraz z dobrą pogodą na Bulwar wrócili spacerujący, którzy często zatrzymywali się, oglądając kontrastujące ze sobą fotografie Wisły i skutków jakie niesie dla tej rzeki nasza działalność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielu z tych osób, które prosiliśmy o złożenie podpisu pod petycją chętnie to robiło. Niektórzy nie poprzestawali na tym i rozmawiali z nami przez długi czas, dzieląc się spostrzeżeniami dotyczącymi Wisły i innych mniejszych rzek, wspominając czasy kiedy mogli się w nich kąpać lub mówiąc o postępie jaki dokonał się od czasu upadku komunizmu. Wysłuchaliśmy też historii o lokalnym stadzie łabędzi żyjącym nad Wisłą, które z niewiadomych powodów znaleziono martwe pewnego dnia…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogoda i frekwencja odwiedzających sprzyjały, wystawę zwijaliśmy więc już o zmroku. Część z nas spędziła tę noc w mieszkaniu Leszka, część – na tratwie. Mimo bliskości ruchliwej ulicy Olaf uparł się, że będzie spać na świeżym powietrzu i ułożył się na dachu kajuty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-8242756852989495092?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/8242756852989495092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=8242756852989495092' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/8242756852989495092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/8242756852989495092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/toru.html' title='Toruń'/><author><name>Łukasz Supergan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_E1OGLKoZFYM/SJn9Cz7OXHI/AAAAAAAABTU/sNEdSSebIGE/s1600-R/skurcz-style.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-3776162139472785457</id><published>2008-08-13T09:40:00.000-07:00</published><updated>2008-08-13T09:45:52.619-07:00</updated><title type='text'>Środa - dwudziesty siódmy dzień spływu</title><content type='html'>W Toruniu zbudził nas deszcz. Na szczęście po południu zaczęło się rozpogadzać, dzięki czemu mieszkańcy miasta mogli oglądać naszą wystawę w prażącym słońcu. Byli do nas bardzo pozytywnie nastawieni, udało nam się zebrać kilkaset podpisów pod petycją do Premiera. Podpisali się pod nią nawet licznie przybyli dziennikarze z lokalnych i ogólnopolskich gazet, telewizji i stacji radiowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ciągu dnia obok naszej zacumowanej tratwy przepłynęło około 100 kajaków z międzynarodowego spływu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro z samego rana startujemy do Bydgoszczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-3776162139472785457?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/3776162139472785457/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=3776162139472785457' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/3776162139472785457'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/3776162139472785457'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/roda-dwudziesty-sidmy-dzie-spywu.html' title='Środa - dwudziesty siódmy dzień spływu'/><author><name>Joanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03708381309015997227</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SSw38pLQwjI/AAAAAAAAAHE/k3cyeBuYEIU/S220/bw_0001.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-7216362035755846965</id><published>2008-08-12T12:05:00.000-07:00</published><updated>2008-08-12T12:25:45.421-07:00</updated><title type='text'>Wtorek - dwudziesty szósty dzień spływu</title><content type='html'>W miejscu w którym nocowaliśmy, wczoraj wieczorem, w odległości 2 metrów od naszej tratwy, pływały w rzece bobry. W tym samym czasie nad naszymi głowami kołowały nietoperze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki temu, że wczoraj nadrobiliśmy sporo drogi, dziś mogliśmy pozwolić sobie na spanie do oporu. Około 11.00 wyruszamy z 722 km., żeby dopłynąć do Torunia. Zostało nam około 10 kilometrów. Zaraz przed Toruniem zaobserwowaliśmy dostojnie krążącą nad naszymi głowami parę orłów bielików. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, skazą na tych magicznych widokach była rura ściekowa po prawej stronie rzeki przed Toruniem i świadomość, że woda w tym miejscu ma tylko 3 stopień czystości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po południu przy słonecznej pogodzie i sprzyjającym wietrze dopłynęliśmy do Torunia. Po chwili do zacumowanej tratwy podpłynęła na motorówce policja wodna, którą zaprosiliśmy na pokład. Policjanci sprawdzili nasze wodniackie uprawnienia oraz zachowane środki bezpieczeństwa na tratwie. Egzamin oczywiście zdaliśmy pozytywnie. Policja opowiedziała nam także o warunkach na wodzie na trasie Bydgoszcz - Toruń i życzyła nam powodzenia w dalszej podróży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziennikarze już dziś się z nami kontaktowali i zapowiadali swoją obecność na wystawie zdjęć Wisły, która odbędzie się jutro na Bulwarze Filadelfijskim w godzinach 10.00 - 20.00, gdzie będzie też zacumowana nasza tratwa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-7216362035755846965?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/7216362035755846965/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=7216362035755846965' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/7216362035755846965'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/7216362035755846965'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/wtorek-dwudziesty-szsty-dzie-spywu.html' title='Wtorek - dwudziesty szósty dzień spływu'/><author><name>Joanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03708381309015997227</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SSw38pLQwjI/AAAAAAAAAHE/k3cyeBuYEIU/S220/bw_0001.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-4415902423404840479</id><published>2008-08-11T10:08:00.000-07:00</published><updated>2008-08-11T10:38:08.625-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Załoga'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spływ'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tratwa'/><title type='text'>Poniedziałek - dwudziesty piąty dzień spływu</title><content type='html'>Wypływając z Włocławka mijaliśmy ujście ścieków fabryki Anwilu SA. O tym jakie substancje emituje do Wisły możecie przeczytać na naszej &lt;a href="http://greenpeace.pl/tworcy/index.php?id=104"&gt;toksycznej mapie Polski.&lt;/a&gt; Dziś przepłynęliśmy 42 km. Wyruszyliśmy z 680 km Wisły, żeby zatrzymać się na dziko, na 722 km, zaraz przed Toruniem. W oddali widzimy już most autostradowy nad Wisłą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień dzisiejszy to kolejny dowód na to, że w naturze wszystko się równoważy, gdyż po wielkich trudach spływu po Zalewie Włocławskim podczas całej dzisiejszej drogi mogliśmy dziś regenerować siły.Pogoda była idealna, wiatr wiał nam w plecy, a tor wodny był świetnie oznakowany. Płynęliśmy od jednej bojki do drugiej.&lt;br /&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SKB4gXJszfI/AAAAAAAAABs/O1ZJHId3LWU/s400/P8090330.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233315264370363890" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SKB1wJr-2PI/AAAAAAAAABc/uC5lwKxyqz4/s400/P8080285.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233312237099079922" /&gt;&lt;br /&gt;Kapitan Iwo, który na żywo telefonicznie dyktuje nam codziennie bloga, po raz pierwszy od wyruszenia z Warszawy, mógł sobie pozwolić na chwilę prywatności w postaci lektury książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drodze mijaliśmy sporo siłowni wiatrowych, które przy dzisiejszym wietrze wyprodukowały na pewno dużo prądu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więcej, ponieważ płynęliśmy z wiatrem bardzo szybko, mogliśmy pozwolić sobie na postój na jednej z przepięknych dzikich plaż. Po drodze na brzegu dostrzegliśmy też kilka czapli białych, a pośród nich jedno podrośnięte pisklę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadrobiliśmy dziś sporo drogi, więc jutro dopływamy do Torunia. Czekać więc nas będzie jeden dzień odpoczynku, ponieważ na wystawę zdjęć w tym mieście zapraszamy na Bulwar Filadelfijski w środę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-4415902423404840479?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/4415902423404840479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=4415902423404840479' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/4415902423404840479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/4415902423404840479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/poniedziaek-dwudziesty-pity-dzie-spywu.html' title='Poniedziałek - dwudziesty piąty dzień spływu'/><author><name>Joanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03708381309015997227</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SSw38pLQwjI/AAAAAAAAAHE/k3cyeBuYEIU/S220/bw_0001.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SKB4gXJszfI/AAAAAAAAABs/O1ZJHId3LWU/s72-c/P8090330.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-8983044621878556203</id><published>2008-08-10T15:12:00.000-07:00</published><updated>2008-08-10T15:26:45.526-07:00</updated><title type='text'>Fotokronika z postoju tratwy w Płocku</title><content type='html'>Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z postoju tratwy w Płocku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SJ9pjEYLPTI/AAAAAAAAABU/VxfbrTpWsZk/s400/DSC04527.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233017343219285298" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SJ9ojYwgp9I/AAAAAAAAABE/XpxvoZKG5qg/s400/DSC04503.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233016249178433490" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SJ9oRqwCeEI/AAAAAAAAAA8/J9v8ZBwQiao/s400/DSC04499.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233015944770648130" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej zdjęć można obejrzeć na &lt;a href="http://www.greenpeace.org/poland/wisla/wirtualna-wystawa/splyw-tratwa-przystanek-plock"&gt;naszej wirtualnej wystawie!&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-8983044621878556203?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/8983044621878556203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=8983044621878556203' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/8983044621878556203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/8983044621878556203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/fotokronika-z-postoju-tratwy-w-pocku.html' title='Fotokronika z postoju tratwy w Płocku'/><author><name>Joanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03708381309015997227</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SSw38pLQwjI/AAAAAAAAAHE/k3cyeBuYEIU/S220/bw_0001.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SJ9pjEYLPTI/AAAAAAAAABU/VxfbrTpWsZk/s72-c/DSC04527.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-8072369032931697666</id><published>2008-08-10T05:05:00.000-07:00</published><updated>2008-08-11T10:39:04.751-07:00</updated><title type='text'>Niedziela - dwudziesty czwarty dzień spływu</title><content type='html'>Wstajemy zgodnie z planem, czyli o godz. 4.30 rano, jeszcze przed świtem. Toaleta poranna w ekspresowym tempie i czym prędzej wyruszamy, aby skorzystać z wciąż spokojnej jeszcze wody w Wiśle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw przepływamy z prawego na lewy brzeg zalewu, gdyż to po tamtej stronie znajduje się śluza we Włocławku. W międzyczasie za naszymi plecami pojawia się piękny wschód słońca. Choć przez pierwsze 30 minut trochę nami kołysze, to przez całą resztę drogi, aż do zapory, płyniemy po gładkiej tafli wody. Fale na wodzie są zawsze, ale w porównaniu do wczorajszych warunków, można powiedzieć, że fal nie ma wcale ;-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed 8 rano dzwonimy do śluzy we Włocławku, żeby zapowiedzieć nasze przybycie. Nie jesteśmy pewni czy zdążymy dopłynąć na pierwsze śluzowanie, które jest o 8.30. Lepiej, żeby nam się udało, bo kolejne dopiero po południu!&lt;br/&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście udaje nam się dopłynąć do śluzy dosłownie w ostatniej chwili. Przed wjazdem do śluzy, obsługa daje nam sygnały świetlne, odbijając promienie słońca w lusterku. Pomaga nam to bardzo w nawigacji. Wszystko idzie dobrze - śluza opuszcza nas 11 metrów w dół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wpływamy do Włocławka, gdzie przy bulwarze oczekują na nas dziennikarze, fotoreporterzy i kamery telewizyjne, oraz nasza niezawodna ekipa lądowa.Rozmawiamy z dziennikarzami i rozdajemy im egzemplarze naszego &lt;a href="http://www.greenpeace.org/poland/press-centre/dokumenty-i-raporty/raport-o-stanie-czystosci-dorzecza-wisly"&gt;raportu "Rzeka nie jest ściekiem"&lt;/a&gt;. W tym samym czasie, 200 metrów dalej, rozpoczynamy naszą wystawę i zbieranie &lt;a href="http://www.greenpeace.org/poland/wisla/podpisz-petycje"&gt;podpisów  pod petycją&lt;/a&gt;, które potrwają aż do wieczora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Około południa do zacumowanej tratwy przychodzi Pełnomocnik ds.Komunikacji Społecznej  i Rzecznik Prasowy Anwil SA, Włodzimierz Zientarski i wręcza nam kilkunastostronnicową, oficjalną odpowiedź na list naszego koordynatora kampanii "Rzeka nie jest ściekiem", Łukasza Supergana. Pismo które dostaliśmy oprawione jest w twardą, elegancką okładkę i podpisał je Członek Zarządu Anwilu SA, Krzysztof Kamiński. Z pisma wynika, że Anwil SA nie przekracza dopuszczalnych norm emisji ścieków do Wisły (choć z próbek zbadanych przez Greenpeace wynika, że w ściekach znajduje się PCB, substancja której emisja jest zabroniona polskim prawem) i że jest gotowy do współpracy - chce sfinansować i przeprowadzić wspólnie z Greenpeace pobranie próbek ścieków, które zostaną oddane do analizy we wspólnie wybranym, akredytowanym laboratorium. Pismo przekazujemy natychmiast naszemu koordynatorowi kampanii - Łukaszowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaniem Greenpeace to dobrze, że Anwil potraktował poważnie nasze postulaty i będziemy spotykać się z dyrekcją zakładu, aby rozmawiać o dalszych krokach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ciągu dnia odwiedzają nas mieszkańcy Włocławka zainteresowani spływem i zatroskani stanem czystości Wisły. Dwóch z nich opowiada nam historię z lat siedemdziesiątych, kiedy to na Zalewie Włocławskim zatonął cały transport Fiatów 125P. Samochody zostały wyłowione, i o dziwo, nie poszły na żyletki, tylko trafiły na rynek, a ludzie kupowali je po podwójnej cenie. Taka limitowana edycja :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z mniej zabawnych historii dowiedzieliśmy się także, że na dnie Zalewu Włocławskiego kumuluje się od wielu lat cały bród i nieczystości spływające z południa Polski. Można powiedzieć, że znajduje się tutaj prawdziwa bomba ekologiczna!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś naszą załogę opuszczają Kinga i Olga, które płyną tratwą już od 2 tygodni. Obie dziewczyny są niezwykle dzielne i świetnie radziły sobie z trudami spływu (pomimo tego, że obie są filigranowej budowy :-) ). Specjalnie dla nich wyrazy uznania i podziękowania! Dziś witamy też nową załogantkę - Kasię.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-8072369032931697666?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/8072369032931697666/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=8072369032931697666' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/8072369032931697666'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/8072369032931697666'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/niedziela-dwudziesty-czwarty-dzie-spywu.html' title='Niedziela - dwudziesty czwarty dzień spływu'/><author><name>Joanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03708381309015997227</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SSw38pLQwjI/AAAAAAAAAHE/k3cyeBuYEIU/S220/bw_0001.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-5281608031428337510</id><published>2008-08-09T02:14:00.000-07:00</published><updated>2008-08-10T02:49:11.845-07:00</updated><title type='text'>Sobota - dwudziesty trzeci dzień spływu</title><content type='html'>Dzień rozpoczęliśmy od przeglądu prasy - oglądaliśmy gazety w których pisali o nas i naszym spływie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie ruszyliśmy z Płocka do Włocławka. To najbardziej nietypowy odcinek Wisły - jest to zalew włocławski, w przeciwieństwie do dotychczasowej trasy, akwen bardzo szeroki i głęboki. Co się z tym wiąże - na całym tym odcinku musieliśmy się zmagać z dużo większym wiatrem i naprawdę wysokimi falami. Co prawda napotkani żeglarze w Płocku mówili, że ze względu na to, że jest głęboko i nie ma przeszkód, jest to łatwy odcinek. Zapomnieli jednak chyba, że płyniemy tratwą, która by płynąć, potrzebuje prądu rzecznego, a tam nie do końca tak jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W konsekwencji zamiast do Włocławka udało nam się dopłynąć jedynie (albo aż) do Dobrzynia, kilkanaście kilometrów przed Włocławkiem. Po drodze musieliśmy robić dwa przystanki aby naprawić uszkodzenia "Perepłuta", spowodowane wysokimi falami. Cały dzisiejszy odcinek był chyba najtrudniejszy z dotychczasowego spływu. Na tak wysokich falach można się było poczuć jak na morzu. Cała nasza załoga zdała egzamin na "wilka morskiego" ponieważ nikt nie skarżył się na chorobę morską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drodze pobieraliśmy też próbki do badań. Szczególnie w miejscach, gdzie przepływaliśmy kilka metrów od wylotów rur ściekowych i gdzie ścieki trafiają bezpośrednio do Wisły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ chcemy nadrobić stracony dziś czas i dopłynąć do Włocławka na rozpoczęcie wystawy, jutro wyruszamy skoro świt, gdyż wtedy woda jest najspokojniejsza, a wiatr najsłabszy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-5281608031428337510?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/5281608031428337510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=5281608031428337510' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/5281608031428337510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/5281608031428337510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/sobota-dwudziesty-trzeci-dzie-spywu.html' title='Sobota - dwudziesty trzeci dzień spływu'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-7463949719296385361</id><published>2008-08-08T10:33:00.000-07:00</published><updated>2008-08-08T11:00:25.891-07:00</updated><title type='text'>Piątek - dwudziesty drugi dzień spływu</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Płock - 633 km&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś cały dzień cumujemy w Płocku. Wstajemy wyjątkowo późno, aż o 9 rano. Nasze ekipa lądowa od 10.00 do 20.00 prezentuje wystawę zdjęć Wisły na Rynku. My wykorzystujemy ten czas na naprawę  zderzaka. Będzie miał teraz mniejsze zanurzenie, co zminimalizuje ryzyko wpadania na mielizny. Zderzak będzie stawiał też mniejszy opór, co zdecydowanie poprawi naszą sterowność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym samym czasie część załogi wybrała się do miasta uzupełnić zapasy na dalszą podróż oraz pomóc przy wystawie zdjęć. W ciągu dnia i tratwę i wystawę odwiedzali mieszkańcy Płocka, dziennikarze i fotoreporterzy. Ci ostatni zachęcali nas, by kupić jutrzejsze gazety, bo o nas napiszą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od południa zaczyna się wielka ulewa, która trwa praktycznie 4 godziny. Na całe szczęście dziś nigdzie nie płyniemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć wydawałoby się, że nic nie może nas już zaskoczyć, to nagle przy tym ogromnym deszczu i falach, z szarości, wyłania się tajemnicza postać, płynąca w kierunku burty zacumowanego "Perepłuta".&lt;br /&gt; Okazuje się, że to przemoczony Leszek - wolontariusz Greenpeace z Torunia. Był z nami podczas zimowego obozu nad Rospudą, a w Toruniu monitorował niedawny wyciek ropy na Wiśle. Pomagamy mu przybić do tratwy i gorącą herbatą odwdzięczamy się za niespodziankę, którą nam sprawił.&lt;br /&gt; Leszek płynie tą samą trasą co "Perepłut", wraz z grupą kajakarzy z włocławskiego Klubu Wodniaków. Dzięki nim odzyskaliśmy naszą banderę, pozostawioną niechcący w Porcie Czerniakowskim po warszawskiej konferencji prasowej. Leszek ma za sobą już 450 km. drogi. Dziś podczas największego deszczu wiosłował w samych kąpielówkach, bo kurtka i tak by przemokła. Kurtkę założył dopiero jak deszcz trochę osłabł. Po koniec trasy musiał się nieźle nawiosłować, bo kilometrowy odcinek pomiędzy dwoma płockimi mostami płynął aż godzinę. Wysokie fale co chwilę zalewały mu kajak, na całe szczęście się nie przewrócił. Jednak poziom adrenaliny wzrósł znacząco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Późnym popołudniem zaczyna się rozpogadzać. Miejmy nadzieję, że jutro będzie ładna pogoda, gdyż z samego rana wypływamy do Włocławka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-7463949719296385361?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/7463949719296385361/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=7463949719296385361' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/7463949719296385361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/7463949719296385361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/pitek-dwudziesty-drugi-dzie-spywu.html' title='Piątek - dwudziesty drugi dzień spływu'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-5503948256386784712</id><published>2008-08-07T14:25:00.001-07:00</published><updated>2008-08-07T14:27:14.997-07:00</updated><title type='text'>Czwartek - dwudziesty pierwszy dzień spływu cd.</title><content type='html'>System chłodzenia w silniku przestał dziś całkowicie działać. Na szczęście zaprocentowało oglądanie w dzieciństwie kolejnych odcinków „McGyvera”. Rozkręciliśmy naszą maszynę i usunęliśmy piasek z jej wnętrza, przywracając tym samym cały mechanizm do życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem dotarliśmy do miasta, witani serdecznie przez ekipę lądową, z którą jutro rano przygotowujemy wystawę. Zapraszamy jutro na Stary Rynek w Płocku!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-5503948256386784712?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/5503948256386784712/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=5503948256386784712' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/5503948256386784712'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/5503948256386784712'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/roda-dwudziesty-pierwszy-dzie-spywu-cd_07.html' title='Czwartek - dwudziesty pierwszy dzień spływu cd.'/><author><name>Łukasz Supergan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_E1OGLKoZFYM/SJn9Cz7OXHI/AAAAAAAABTU/sNEdSSebIGE/s1600-R/skurcz-style.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-5059877912081498620</id><published>2008-08-07T14:23:00.000-07:00</published><updated>2008-08-07T14:26:47.969-07:00</updated><title type='text'>Czwartek - dwudziesty pierwszy dzień spływu cd.</title><content type='html'>List jaki otrzymałem od Kingi, prosto z pokładu tratwy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Wokół nas - sielskie widoki usypanych z piachu łach, na których odpoczywają kormorany, mewy, czaple siwe, nawet bociany czarne i wśród nich biała czapla. Krajobrazy sięgają gdzieś głęboko i łapią za serce. Piaszczyste pola obrośnięte świeżą, różnorodną zielenią, aż same się proszą by na nich zagościć. Róg duchowej obfitości wypełniłaby po brzegi świadomość, że rzeka, która tak pięknie się mieni, jest czysta. Po prostu czysta – z wodą zdatną do picia, zadbana i szanowana. Przez niektórych nazwana naiwnym marzeniem, dla nas jednak powód by działać, ruszać w drogę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Musicie mi uwierzyć na słowo. Gdybyście poznali piękno królowej naszych rzek, nie jechalibyście nigdzie indziej, jak tylko nad nią."&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-5059877912081498620?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/5059877912081498620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=5059877912081498620' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/5059877912081498620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/5059877912081498620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/roda-dwudziesty-pierwszy-dzie-spywu-cd.html' title='Czwartek - dwudziesty pierwszy dzień spływu cd.'/><author><name>Łukasz Supergan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_E1OGLKoZFYM/SJn9Cz7OXHI/AAAAAAAABTU/sNEdSSebIGE/s1600-R/skurcz-style.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-2279078455872037</id><published>2008-08-07T14:22:00.000-07:00</published><updated>2008-08-07T14:23:41.519-07:00</updated><title type='text'>Czwartek - dwudziesty pierwszy dzień spływu</title><content type='html'>Pobudka o siódmej rano. Po szybkim posiłku wypływamy z Czerwińska na szerokie wody. Już po kilku kilometrach, na wysokości Wyszogrodu, nastąpiła powtórka z poprzedniego dnia – mielizna. Tym razem stanęliśmy na dobre i nawet silnik nie pomógł, akcję ratowania tratwy podjęła więc załoga wchodząc do wody i spychając „Perepłuta” na głębię. Reszta dnia minęła bez przygód – korzystaliśmy z doskonałej pogody i słońca. Jedynymi przerywnikami były prowadzone co pewien czas pomiary wiślanej wody, której próbki pobieramy co kilka kilometrów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz specjalista od ornitologii Kudłaty, wypatrzył na mijanych łachach kilka ptasich rzadkości, w tym czaplę białą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-2279078455872037?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/2279078455872037/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=2279078455872037' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/2279078455872037'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/2279078455872037'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/czwartek-dwudziesty-pierwszy-dzie-spywu.html' title='Czwartek - dwudziesty pierwszy dzień spływu'/><author><name>Łukasz Supergan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_E1OGLKoZFYM/SJn9Cz7OXHI/AAAAAAAABTU/sNEdSSebIGE/s1600-R/skurcz-style.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-7617528211442993974</id><published>2008-08-06T21:19:00.000-07:00</published><updated>2008-08-08T03:11:38.479-07:00</updated><title type='text'>Środa - dwudziesty dzień spływu</title><content type='html'>Z samego rana zjedliśmy wegańskie naleśniki, które przygotowała specjalnie dla nas Kasia  - nasza specjalistka od ochrony mórz i oceanów. Dziś przepłynęliśmy rekordowy odcinek - aż 62 kilometry – na trasie z Warszawy (km 516) do Czerwińska (km 578). Przez cały dzień tratwa płynęła mając silny wiatr wiatr prosto w dziób. Żeglowaliśmy jedenaście godzin, od ósmej rano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez pierwszą połowę dnia płynięcie utrudniał nam brak słupków kilometrowych na brzegach, bojek na szlaku i całej reszty dość przydatnego w nawigacji „żelastwa”. Przyszło nam do głowy, że padły one łupem lokalnych miłośników surowców wtórnych… Na szczęście znaki pojawiły się około 20 kilometrów za Warszawą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płynąc wzdłuż warszawskich brzegów mieliśmy okazję podziwiać widok mało przyjemny: na odcinku kilku kilometrów, po obu stronach rzeki, tkwiły nad wodą liczne kolektory ściekowe. Między nimi także ten największy, wypływający z betonowej gardzieli w okolicach Lasu Bielańskiego, gdzie trafiają nieoczyszczone warszawskie ścieki. Około stu tysięcy ton nieczystości wylewa się tam codziennie wprost do naszej rzeki. Widok paskudny, a mocne wrażenia gwarantowane, gdyż jest to jedyne takie miejsce w naszym kraju… Nie uszedł naszej uwadze również fakt, iż po przejściu fali powodziowej tydzień temu na nadbrzeżnych zaroślach zatrzymały się tony śmieci, głównie torebek foliowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótko po wypłynięciu za miasto „Perepłut” wpadł na mieliznę. Miał wówczas miejsce następujący dialog:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Iwo: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;„Kudłaty! Budź się, wstawaj! Mielizna!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kudłaty (z głębi śpiwora): &lt;span style="font-style: italic;"&gt;„Ale ja taki ciepły jestem…”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Iwo: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;„Kudłaty!”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kudłaty: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Iwo: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;!!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kudłaty: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;„Idę, już idę…”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na komendę kapitana wszyscy wyskoczyli na pokład i jęli zakładać kapoki, gotowi do spychania tratwy. Na szczęście po kilku długich próbach udało się uciec z przeszkody bez moczenia nóg w niezbyt czystej wodzie. Wypłynęliśmy na silniku, który, choć ciężki i hałaśliwy, przydaje się właśnie w takich chwilach. Podczas kolejnych prób opuszczenia mielizny sam silnik niemal przestał działać, gdyż zawiódł zatkany piaskiem system chłodzenia. W takich sytuacjach silnikiem należy machać górę i w dół, aż zacznie działać. Wielkie dzięki dla całej załogi za pomoc w kryzysowej sytuacji!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Czerwińsku byliśmy wieczorem i tam też spotkaliśmy się z ekipą wspierającą, podróżującą lądem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-7617528211442993974?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/7617528211442993974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=7617528211442993974' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/7617528211442993974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/7617528211442993974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/roda-dwudziesty-dzie-spywu.html' title='Środa - dwudziesty dzień spływu'/><author><name>Łukasz Supergan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_E1OGLKoZFYM/SJn9Cz7OXHI/AAAAAAAABTU/sNEdSSebIGE/s1600-R/skurcz-style.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-4050992710703919647</id><published>2008-08-05T19:17:00.000-07:00</published><updated>2008-08-08T03:09:19.950-07:00</updated><title type='text'>Wtorek - dziewiętnasty dzień spływu</title><content type='html'>Cały dzień „Perepłut” stał na wysokości warszawskiej Cytadeli, przy lewym brzegu, na 516 kilometrze. Bliskie spotkania z mieliznami i korzeniami znacząco nadwyrężyły przednią belkę utrzymującą konstrukcję i ściśnięte wewnątrz niej butelki, konieczna była więc naprawa. Nierówne nabrzeże Portu Czerniakowskiego, przy którym spędziliśmy poprzednią noc, również nie posłużyło tratwie. Na szczęście Olaf, specjalista od tubingu mechanizmów wszelkich, wyposażył ją w nowy zderzak. Wędkarze na łódkach – strzeżcie się !!! :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały dzień witamy też nową załogę i nowego kapitana, jakim został Iwo. Jutro startujemy w nowym składzie: Kinga, Olga, Paweł „Kudłaty”, Paulina „Diuna” Olaf oraz Iwo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-4050992710703919647?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/4050992710703919647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=4050992710703919647' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/4050992710703919647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/4050992710703919647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/wtorek-dziewitnasty-dzie-spywu.html' title='Wtorek - dziewiętnasty dzień spływu'/><author><name>Łukasz Supergan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_E1OGLKoZFYM/SJn9Cz7OXHI/AAAAAAAABTU/sNEdSSebIGE/s1600-R/skurcz-style.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-776993970917023930</id><published>2008-08-04T02:38:00.000-07:00</published><updated>2008-08-08T03:29:49.316-07:00</updated><title type='text'>Poniedziałek - osiemnasty dzień spływu</title><content type='html'>W niedzielę wieczorem "Perepłut" dopłynął do Warszawy. Na tratwę oczekiwaliśmy w kilka osób z warszawskiego Greenpeace, przy wejściu do Portu Czerniakowskiego. Wymienialiśmy komentarze "20 minut temu byli przy Grubej Kaśce", "Dlaczego ich jeszcze nie ma?".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie Łukasz zdecydował że pojedzie na rowerze na sam brzeg wypatrywać "Perepłuta". "Na trzy minuty przed dopłynięciem dam ci sygnał, żeby uprzedzić kamery" rzucił odjeżdżając. Czekaliśmy i czekaliśmy. Wreszcie sygnał od Łukasza. "Płyną!!!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zza krzaków wyłoniła się tratwa i na pełnej prędkości pokonała wejście do kanału portowego. Dodajmy - szerokość kanału była niewiele szersza od naszej tratwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po całym dniu spływu tratwa cumuje wreszcie przy należącej do zaprzyjaźnionej &lt;a href="http://www.jawisla.pl/"&gt;Fundacji "Ja Wisła"&lt;/a&gt; barki "Herbatnik". Po powitaniu (dodajmy, chlebem i solą) czas na zasłużony odpoczynek, bo jutro ważny dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek od rana przygotowania do wystawy i konferencji prasowej na barce "Herbatnik". Konferencji ważnej, bo wzięła w niej udział Prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz. Podczas konferencji rozmawialiśmy o problemach związanych z zanieczyszczeniem Wisły, zwłaszcza na wysokości Warszawy, która jest największym pojedynczym źródłem zanieczyszczenia Wisły. Przez wiele lat największe miasto Polski zrzucało wszystkie swoje nieczystości wprost do Wisły. Otwarcie w 1991 roku oczyszczalni ścieków "Czajka", a w 2005 także oczyszczalni "Południe" zmieniło ten stan rzeczy, jednak nadal prawie połowa warszawskich ścieków trafia wprost do rzeki. Prezydent Warszawy zapowiedziała jednak, że "Czajka" będzie rozbudowana i oddana do użytku zgodnie z planem, tzn. do końca 2010 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po konferencji wywiady i zdjęcia. Pani Prezydent odwiedziła też pokład tratwy. :-) Konieczna była jednak interwencja kapitana Marcina, ponieważ z brzegu zauważyliśmy, że pod ciężarem wszystkich fotografów i dziennikarzy zanurzenie "Perepłuta" osiąga swój punkt krytyczny.... Jednak wszystko skończyło się dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SJl9E9s6phI/AAAAAAAAAAk/qzacVXNsS0E/s320/wojtek_wojciechowski+110.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5231349966403446290" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;fot. Wojciech Wojciechowski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po konferencji tratwa udała się na nadbrzeże Wisły na wysokość zamku królewskiego. Znów trzeba było pokonać "wąskie gardło" przy wyjściu z portu. I tym razem udało się to bez większych problemów, jednak oczywiście towarzyszyły temu emocje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SJl9s4BS0XI/AAAAAAAAAAs/LhuRrw39Lig/s320/wojtek_wojciechowski+114.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5231350652073070962" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SJl929KebxI/AAAAAAAAAA0/l6qUk1t-_ns/s320/wojtek_wojciechowski+115.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5231350825252450066" /&gt;&lt;br /&gt;fot. Wojciech Wojciechowski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płynąc od "Herbatnika" na miejsce cumowania w pobliżu tramwajów wodnych mogliśmy podziwiać widok stolicy w wody - Pałac Kultury czy Zamek Królewski zupełnie inaczej wygladają z tej perspektywy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drodze wzbudzaliśmy zainteresowanie czy to spędzających czas nad wodą warszawiaków, czy też pasażerów tramwajów wodnych. Spotkaliśmy też płynącą w górę rzeki barkę, która to z niewiadomych przyczyn nie mogła się zdecydować z której ze stron nas chce minąć oraz policję wodną, która opłynęła nas kilka razy, po czym spokojnie odpłynęła do pełnienia innych obowiązków służbowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się, że nurt w pobliżu mostu Śląsko-Dąbrowskiego jest na tyle silny, że zacumowaliśmy nieco dalej niż zamierzaliśmy. Pomimo to na brzeg dostaliśmy się bez większych problemów, a miejsce okazało się wystarczająco przydatne do wykonywania koniecznych napraw przed dalszą drogą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem powitalny grill w biurze i niespodzianka dla Marcina - kapitańska czapka :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-776993970917023930?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/776993970917023930/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=776993970917023930' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/776993970917023930'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/776993970917023930'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/poniedziaek-osiemnasty-dzie-spywu.html' title='Poniedziałek - osiemnasty dzień spływu'/><author><name>Joanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03708381309015997227</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SSw38pLQwjI/AAAAAAAAAHE/k3cyeBuYEIU/S220/bw_0001.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SJl9E9s6phI/AAAAAAAAAAk/qzacVXNsS0E/s72-c/wojtek_wojciechowski+110.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-7713030246103942390</id><published>2008-07-31T08:31:00.000-07:00</published><updated>2008-08-04T08:52:39.299-07:00</updated><title type='text'>Czwartek - czternasty dzień rejsu</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;31.07.2008 &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcześnie rano opuszcza nas Dominika z Krakowa. Po długim i pełnym uścisków pożegnaniu następuje liczenie załogi. Została nas dokładnie czwórka, razem z kapitanem oczywiście. &lt;br /&gt;Na dodatek - "czwórka" bardzo sfeminizowana, bo do płci pięknej klasyfikują się Kinga, Monika oraz ja - Olga ;). Po szybkim posiłku, zwanym śniadaniem udajemy się z Kingą na zakupy. Czeka nas trzydniowy rejs do stolicy Polski, więc kwestia zrobienia zapasów jest bezdyskusyjna, zwłaszcza, że nie wiadomo, czy po drodze natkniemy się na jakąś cywilizację, lub jak kto woli, po prostu sklep ;).&lt;br /&gt; Sama wycieczka po zakupy zajmuje nam dobre trzy godziny. Z pozoru niewielkie Puławy w rzeczywistości okazują się sporym miastem, a ułożeniem ulic przypominają pajęczą sieć. Po dobrej godzinie kręcenia się w kółko, szukając jakichkolwiek miejsc, gdzie można nabyć drogą kupna nieco żywności, znajdujemy niewielki targ. Oszołomione feerią barw i zapachów niezliczonej ilości warzyw i owoców, szybko zapełniamy nasze torby oraz plecak. Zaraz obok widzimy sklep z chińską odzieżą; zainteresowane znalezieniem jakiś egzotycznych ciuchów oczywiście wchodzimy tam. Niestety, okazuje się, że masowa produkcja i brak jakości są wizytówką owego ciucholandu.Ponieważ nie potrzebujemy zwykłych, codziennych ubrań z powrotem wpadamy do dwóch supermarketów, gdzie kupujemy inne niezbędne produkty na tratwę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie na "Perepłuta" czeka nas jeszcze wizyta na pobliskiej stacji benzynowej, gdzie wśród zdziwionych kierowców, myjemy się pod hydrantem. Czyste i zadowolone możemy szykować się do wypłynięcia.  Wypłynięcia, który jak dla mnie wygląda nieco groźnie, ponieważ tuż przed nami znajduje się betonowa tama, która wygląda niepokojąco. Na szczęście, po coś w końcu mamy naszego kapitana - Marcina, który z groźniejszych sytuacji już nas ratował. Pokonujemy szczęśliwie tamę i wreszcie wypływamy na głęboką wodę.  Spokojny rejs przerywa nam fakt, że nagle osiedliśmy na mieliźnie i to dość sporej. Cała załoga opuszcza "Perepłuta" i mozolnie próbujemy wypchać nasz wehikuł ze zdradliwych piasków.W końcu udaje się. &lt;br /&gt;Przybijamy do brzegu, który niestety nie zachwyca nas swoim urokiem, gdyż jest porośnięty pokrzywami i wszelkiego rodzaju ostami. Na dodatek woda szybko musiała opaść, bo grunt nie zdążył jeszcze wyschnąć i nasze buty lepią się od błota. Gdzieś za tą masą groźnych "pokrzywowych strażników", widzimy zielone wzgórze. Patrzymy na siebie z Kingą i rozumiemy się bez słów - wyruszamy na odkrycie nowych nieznanych lądów.&lt;br /&gt; Przedarcie się przez niezliczoną ilość ponad metrowych pokrzyw kosztuje nas wiele, ale było warto. Odkrywamy za wzgórzem niewielką wioskę, a więc cywilizację. Gdzieś przy drodze zauważamy liczne krzaki z równie liczną porzeczką. Zadowolone ze zdobyczy wracamy na brzeg, gdy jest już prawie ciemno. Widok pięknych, czerwonych gron porzeczki wzbudza entuzjazm oraz apetyt wśród reszty załogi. Długi dzień kończymy na naszym "Perepłucie". Czekają nas jeszcze dwugodzinne wachty, bo poziom Wisły niebezpiecznie szybko opada. Zmęczeni szybko zasypiamy, a Kinga jako pierwsza w kolejności strażniczka trawy wygodnie siada na pokładzie i spogląda w  czarne niebo, szukając gwiazd z roju Delta Aquarydy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-7713030246103942390?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/7713030246103942390/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=7713030246103942390' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/7713030246103942390'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/7713030246103942390'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/08/czwartek-czternasty-dzie-rejsu.html' title='Czwartek - czternasty dzień rejsu'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-2035888073710114179</id><published>2008-07-30T09:11:00.000-07:00</published><updated>2008-08-08T08:40:29.066-07:00</updated><title type='text'>Środa- trzynasty dzień spływu</title><content type='html'>Pobudka wraz z brzaskiem słońca, śniadanie i kąpiel na pobliskiej stacji benzynowej. Mając w pamięci to co przeżyłam na Roskilde, tak luksusowych warunków się nie spodziewałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_rIumIDsmbjQ/SJHsRWsYmTI/AAAAAAAAAAk/Ed5lNauVZl0/s320/P1030302.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5229220425247529266" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne godziny spędziliśmy przy naprawie tratwy - lewa belka obluzowała się na przeszkodzie. Groziło to butelkom stanowiącym dno tratwy, czego byśmy naprawdę nie chcieli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z uwagi na to, że podjęliśmy się zorganizowania pozaprogramowej wystawy w Puławach, kobieca część załogi musiała udać się autobusem do owego miasta. Odebraliśmy od Jorge sztalugi z planszami i rozstawiliśmy przed Urzędem Miasta. Przeuroczy plac ze średniej wielkości fontanną i klombami kwiatów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z florystycznych mozaiek nazwana była "Polem Nadziei". Ten drobny akcent pozwolił, by i w nas na nowo rozkwitła nadzieja na dobry dzień. I tak też się stało!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_rIumIDsmbjQ/SJHpkXblCrI/AAAAAAAAAAc/mbcsnvAJq_I/s320/P1030437.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5229217453328108210" /&gt; &lt;br /&gt;Zebraliśmy masę podpisów &lt;a href="http://www.greenpeace.org/poland/wisla/podpisz-petycje"&gt;pod petycją&lt;/a&gt;, nawet od samego Prezydenta Miasta, Janusza Grobela. Udzieliliśmy wywiadów lokalnym mediom, a wieczorem, w "Nowej Aleksandrii" zorganizowaliśmy pokaz slajdów z dotychczasowej wyprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkie podziękowania należą się Wojtkowi z Puław, dzięki swojej bezinteresownej pomocy i znajomościom załatwił nam nawet transport sztalug i reszty bibelotów na tratw, gdy załoga lądowa była już nieobecna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcześniej przeurocze panie z Urzędu wręczyły każdemu z nas plan miasta z najświeższymi informacjami o nim. Niektórzy z nas, pomijając Monikę, która dziś dołączyła do załogi, zdążyli liznąć nieco zabytków, takich jak: Pałac Książąt Czartoryskich, Świątynia Sybilli, Pałac Marynki, Schody Angielskie i wiele, wiele innych. Mnie najbardziej interesowało Obserwatorium Astronomiczne, które niestety otwarte jest tylko we wtorki i piątki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmęczeni tempem dzisiejszego dnia, marzyliśmy by zasnąć na trawce, w akompaniamencie pluskającej wody. Zamiast nas zrobiła to tratwa. &lt;br /&gt;I tak na dobranoc, spychaliśmy nasze tratwiątko....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej nowych zdjęć można obejrzeć w naszej &lt;a href="http://www.greenpeace.org/poland/wisla/wirtualna-wystawa/fotokronika-splyw-wisla"&gt;fotokronice!&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-2035888073710114179?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/2035888073710114179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=2035888073710114179' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/2035888073710114179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/2035888073710114179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/07/poniedziaek-trzynasty-dzie-spywu.html' title='Środa- trzynasty dzień spływu'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_rIumIDsmbjQ/SJHsRWsYmTI/AAAAAAAAAAk/Ed5lNauVZl0/s72-c/P1030302.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-3367703413253229796</id><published>2008-07-30T07:17:00.000-07:00</published><updated>2008-07-30T11:36:39.296-07:00</updated><title type='text'>Życie na tratwie w obiektywie</title><content type='html'>W czasie kiedy nasza dzielna załoga boryka się z przeszkodami na wiślanym szlaku, zapraszamy do obejrzenia zdjęć z codziennego życia na tratwie&lt;br /&gt;Oto najlepszy dowód na to, że na "Perepłucie" panuje równouprawnienie ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SJB6OSUIheI/AAAAAAAAAAc/t--UuFbBcvA/s320/DSC_9764.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5228813553230185954" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SJB5NqI2i5I/AAAAAAAAAAU/dTJgzpi-Q10/s320/DSC_9766.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5228812442933824402" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp1.blogger.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SJB4YdEOzYI/AAAAAAAAAAM/hb4i3KjcvOs/s320/DSC_9776.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5228811528891714946" border="0" /&gt;Więcej zdjęć: &lt;a href="http://www.greenpeace.org/poland/wisla/wirtualna-wystawa/zycie-na-tratwie-w-obiektywie" target="_parent"&gt;Życie na tratwie w obiektywie&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;oraz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.greenpeace.org/poland/wisla/wirtualna-wystawa"  target="_parent"&gt;Wirtualna wystawa&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-3367703413253229796?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/3367703413253229796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=3367703413253229796' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/3367703413253229796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/3367703413253229796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/07/ycie-na-tratwie-w-obiektywie.html' title='Życie na tratwie w obiektywie'/><author><name>Joanna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03708381309015997227</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SSw38pLQwjI/AAAAAAAAAHE/k3cyeBuYEIU/S220/bw_0001.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_JeJ7E-r8ZWQ/SJB6OSUIheI/AAAAAAAAAAc/t--UuFbBcvA/s72-c/DSC_9764.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-3873815735298502796</id><published>2008-07-29T09:03:00.000-07:00</published><updated>2008-07-31T09:10:46.692-07:00</updated><title type='text'>Wtorek - dwunasty dzień rejsu</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kazimierz Dolny&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do załogi dołączyła Kinga i zgodnie z tradycją swój pierwszy dzień spędziła na tratwie. Reszta po rzetelnie wykonanej pracy udała się podziwiać urokliwe, pełne drewnianych domków miasto. Wieczorem rozmowom nie było końca. A na bezchmurnym niebie pojawiły się pierwsze meteory z roju Delta Aquarydy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-3873815735298502796?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/3873815735298502796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=3873815735298502796' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/3873815735298502796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/3873815735298502796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/07/wtorek-dwunasty-dzie-rejsu.html' title='Wtorek - dwunasty dzień rejsu'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-2193011314632253173</id><published>2008-07-27T20:11:00.000-07:00</published><updated>2008-07-30T05:12:46.878-07:00</updated><title type='text'>Niedziela - dziesiąty dzień rejsu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O godzinie 8:00 rano pobudka. Chwila na umycie zębów i inne higieniczne czynności. Kobieca część załogi przygotowuje śniadanie - pastę z bananów - wynalazek wszechczasów! O dziwo, smakuje wspaniale w połączeniu z jogurtem i chrupkim chlebem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pożywnym posiłku kapitan zrządza czas wolny. W końcu jest niedziela! Każdy może z czystym sumieniem oddać się swoim ulubionym zajęciom, w miarę możliwości oczywiście. Część ekipy udaje się do miasta, by ostatni raz spojrzeć na urokliwy ryneczek, oraz zakosztować chłodu w długich, ciągnących się pod miastem podziemiach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po obiedzie czas na małe porządki w samochodzie asekurującym tratwę z lądu i całą załogą udajemy się na obiecaną herbatkę do przesympatycznego kapitana statku Maria. Długi wieczór spędzony na słuchaniu zabawnych, a czasem strasznych morskich opowieści kończymy wreszcie na naszych kojach w ciepłych śpiworach.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-2193011314632253173?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/2193011314632253173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=2193011314632253173' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/2193011314632253173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/2193011314632253173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/07/niedziela-dziesity-dzie-rejsu.html' title='Niedziela - dziesiąty dzień rejsu'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-8462439603127175596</id><published>2008-07-26T20:10:00.000-07:00</published><updated>2008-07-30T05:11:29.522-07:00</updated><title type='text'>Sobota - dziewiąty dzień rejsu</title><content type='html'>Kolejny dzień obfity w przygody i małe zastrzyki adrenaliny. I kolejny dzień postoju w Sandomierzu. Budzi nas chłodny poranek i pierwsze promienie upragnionego słońca. Niestety, pierwsza euforia wywołana poprawą pogody przeobraża się w lekki niepokój. W ciągu nocy przybyło na tyle wody, ze "Perepłut" dryfuje sobie swobodnie metr od brzegu. W tej chwili niech będzie błogosławiony wynalazca cumy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiamy się co dalej. "Perepłut" nie może dłużej stać w tym miejscu, gdyż wody wciąż przybywa. Na dodatek powoli zalewa nam scieżkę prowadzącą do świata lądowego.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nieoczekiwanie z pomocą przychodzi nam kapitan pobliskiego statku wikingów, który odholowuje nas do Starego Portu - zatoczki, gdzie dawniej cumowały wszystkie morskie wehikuły. Miejsce okazuje się cudowne - z jednej strony jesteśmy osłonięci kępą drzew, a nad nami tylko kawałek czystego nieba z księżycem.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-8462439603127175596?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/8462439603127175596/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=8462439603127175596' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/8462439603127175596'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/8462439603127175596'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/07/sobota-dziewity-dzie-rejsu.html' title='Sobota - dziewiąty dzień rejsu'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-627128525474671787</id><published>2008-07-25T20:10:00.000-07:00</published><updated>2008-07-30T05:10:45.412-07:00</updated><title type='text'>Piątek - ósmy dzień rejsu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cała załoga "Perepłuta" wstaje wcześnie. Wszyscy muszą być w pogotowiu, z żywiołem wody nie ma przecież żartów. Po zjedzeniu kilku kromek z przepysznym pasztetem sojowym zwołujemy zebranie lub, jak kto woli, zgromadzenie, gdzie omawiamy wszystkie ważne sprawy. Oczywiście na pierwszy plan dzisiejszych obowiązków wysuwa się konieczność sprzątnięcia na tratwie oraz złożenie pontonu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Późnym popołudniem odwiedza nas najmniej oczekiwany gość - burza. Po godzinie ulewnego deszczu oraz ogłuszających grzmotów i oślepiających błyskawic dokonujemy oględzin "Perepłuta". Na szczęście dla nas, oraz samej tratwy, lustracja przebiega pomyślnie. Kto wie, może słowiańskie bóstwo Perepłut czuwa nad nami? Wieczorem zmęczeni udajemy się pod prysznice a potem wreszcie do łóżek.Na noc ustalamy wachty, bo poziom wody w Wiśle wciąż wzrasta.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-627128525474671787?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/627128525474671787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=627128525474671787' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/627128525474671787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/627128525474671787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/07/pitek-smy-dzie-rejsu.html' title='Piątek - ósmy dzień rejsu'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-6885581925719138454</id><published>2008-07-24T20:08:00.000-07:00</published><updated>2008-07-30T05:09:57.912-07:00</updated><title type='text'>Czwartek - siódmy dzień rejsu</title><content type='html'>Niekończący się deszcz powoli zaczyna nas dręczyć. We wciąż gęstniejącej mżawce przybywamy do Sandomierza - najstarszego grodu polskiego, położonego wysoko na zielonych wzgórzach. Cumując tratwę nawet się nie domyślamy, co nas czeka w tym miejscu. Po szybkim śniadaniu udajemy się na Starówkę. Spacerując uroczymi uliczkami, myślami już jesteśmy przy naszej wystawie zdjęć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkańcy Sandomierza bardzo życzliwie przyjmują nas oraz nasza "wiślaną" wystawę. Wieczorem zorganizowaliśmy &lt;a href="http://www.greenpeace.org/poland/wisla/wirtualna-wystawa/jak-powstawala-tratwa" target="_parent"&gt;pokaz slajdów&lt;/a&gt; z miejsca budowy naszej tratwy oraz pierwszych dni rejsu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie na tratwę przywitała nas informacja o rosnącym poziomie wody w Wiśle. Wygląda na to, że spędzimy w Sandomierzu nieco więcej czasu niż się spodziewaliśmy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-6885581925719138454?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/6885581925719138454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=6885581925719138454' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/6885581925719138454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/6885581925719138454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/07/czwartek-sidmy-dzie-rejsu.html' title='Czwartek - siódmy dzień rejsu'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-7047690682592215373</id><published>2008-07-20T20:07:00.000-07:00</published><updated>2008-07-30T05:28:42.725-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Załoga'/><title type='text'>Niedziela, trzeci dzień rejsu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To My, załoga "Perepłuta", chcieliśmy powiedzieć ostatnie słowo w historii o zmaganiu się z wiślanym nurtem. Piękni, opaleni i pewni siebie. A jednak z naturą nie podejmuje się takich dyskusji, natury się słucha, o czym mogliśmy dowiedzieć się już następnego dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zasłużonym nocnym spoczynku, naładowani pozytywną energią i pełni spokoju wypłynęliśmy dalej, by ponownie sprawdzić swoje umiejętności i poczuć dreszcz przygody, o którym nocna cisza pozwoliła nam już zapomnieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pytaniem wydobywającym się z naszych gardeł &lt;b&gt;"Co z tą Wisłą?"&lt;/b&gt; mijaliśmy kolejne kamienie i konary wydobywające się spod tafli wiślanej wody, które od pewnego czasu stały się naszymi nieodłącznymi towarzyszami. Omijając niektóre przeszkody, a z niektórymi zapoznając się bliżej, powoli traciliśmy elementy naszej tratwy, które konstrukcyjnie okazały się co najmniej niepotrzebne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od lewej do prawej, przodem, tyłem, bokiem; nie ma już pozycji żeglugowej nie sprawdzonej przez "Perepłuta", który jednak okazał się całkiem solidną konstrukcją. Konstrukcją na miarę nie tylko Wisły, konstrukcją, której nie straszne zderzenie z barką. Epizod ten urozmaicił dzisiejszą przeprawę i nauczył, że nie zawsze trzeba skakać, kiedy mówią "skacz!".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co nas nie zabije, to nas wzmocni, jeśli sami się nie zatrzymamy, zatrzyma nas barka. Po tym jak kapitan jako pierwszy opuścił pokład, ofiarnie rzucając się na brzeg, próbując zatrzymać tratwę....Po tym jak nie bacząc na rzeczne wiry rzucił się członek załogi....tratwa naturalnie zaparkowała, ku przerażeniu pozostałych członków załogi, wbijając się w barkę.&lt;br /&gt;Przymusowy przystanek pozwolił ocenić straty, przygotować się do dalszego rejsu i zebrać brakującą część załogi. Kolejny raz mięśnie ludzkie przegrały walkę z rwącym nurtem rzeki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalszy etap wyprawy nie przyniósł już tak nieoczekiwanych wydarzeń. Załoga "Perepłuta" oddała się przyjemnościom, rzucając się w wir hazardu, przeglądanie światopoglądowej prasy i oczekiwanie na powoli dochodzący obiad. W takiej atmosferze dopłynęliśmy do Szczucina, który po brawurowej akcji cumowania, stał się naszym domem na najbliższą noc. Jeszcze tylko szaleństwa na pontonie, przerwane z powodów technicznych, upragniony od paru dni prysznic i wyczekiwanie na dojeżdżającą pizzę i .... dzień można uznać za zakończony. Dzień, który przypomniał nam, że natura nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Marcin&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-7047690682592215373?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/7047690682592215373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=7047690682592215373' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/7047690682592215373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/7047690682592215373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/07/niedziela-trzeci-dzie-rejsu.html' title='Niedziela, trzeci dzień rejsu'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-997782144016084219</id><published>2008-07-19T20:05:00.000-07:00</published><updated>2008-07-30T05:07:38.744-07:00</updated><title type='text'>Sobota, drugi dzień rejsu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugi dzień spływu mamy za sobą. W ciągu tych dwóch napotkaliśmy dwa progi wodne oraz kilka niespodzianek, których nie ujęto na liście utrudnień w żegludze po Wiśle. Tratwa wytrzymała spotkania z głazami wystającymi z wody, oraz odcinki do złudzenia przypominające spływ górski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstaliśmy dość późno, około g.10.00 i po śniadaniu zaczęliśmy naprawiać uszkodzenia powstałe poprzedniego dnia. Jako pierwsza poległa tylna bariera, od tej chwili od wody nie dzieli nas już nic. Zrobiliśmy reling wzdłuż kabiny, wprowadziliśmy obowiązek noszenia kapoków na tylnym pokładzie, nazywanym zresztą dość umownie rufą. Umownie, bo jak wskazuje praktyka, tratwa ma tendencje do obracania się wokół własnej osi, więc zdarza się pływać piruetami. Przy mocniejszym wietrze kabina działa jak żagiel.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wypływaliśmy tego dnia dwa razy. Pierwszy raz, zaraz po pobudce, kiedy puściły cumy i zaczęło nas znosić z nurtem, drugi raz, już planowo, po remontach i przeczekaniu burzy – około g.15.00. Cały "zapas" kilometrów z dnia poprzedniego "utonął" w remontach i czasie oczekiwania na zaopatrzenie. Dostaliśmy wreszcie wodę. Plan wniesienia beczki na górny pokład okazał się niewykonalny, beczka była za ciężka, w dodatku jeden z jej kranów przecieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z oporami idzie nam płynięcie w głównym nurcie rzeki. Należałoby określić to jako pływanie jak się da: znosi nas od brzegu do brzegu, co czasem prowadzi do nieoczekiwanych sytuacji. Przykładowo, z jakiegoś powodu jeden z licznych wędkarzy nadwiślańskich, kiedy "niebezpiecznie" zbliżyliśmy się do jego wędek, w ekscytacji zaczął krzyczeć "Paragraf piąty, paragraf piąty!" będąc najwyraźniej w przekonaniu, że celowo podpływamy tak blisko, żeby mu te wędki ukraść. Taka osobliwa reakcja jest jak dotychczas wyjątkiem, przeważnie mijani przez nas ludzie są życzliwi i raczej ciepło reagują na widok "Perepłuta". Niektórzy zaś widzieli już w telewizji pierwsze minuty naszego rejsu. Inni udzielają nam dobrych rad, informując nas np. o zagrożeniach czy trudnościach, które mogą na nas czekać. Niekiedy zdarza się nam otrzymywać "dobre rady" zupełnie nam niepotrzebne, a udzielane w dość nachalny sposób. Tak było na przykład, gdy zdryfowaliśmy do basenu postojowego barek, przy nieczynnym kamieniołomie,znajdującym się gdzieś przy 135 km Wisły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbyt dużo elementów tratwy, wystających poza poziom wody na Wiśle, nie sprawdza się. Dzięki drzewom rosnącym malowniczo nad wodą, straciliśmy połowę górnego relingu, przez co staliśmy się bardziej aerodynamiczni. W niektórych momentach, na szczęście rzadkich, sterowanie "Perepłutem" sprowadza się do odbijania się i okręcania wokół zatopionych drzew. Wynika to z tego, że staramy się nie nadużywać silnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na noc, na zasłużony odpoczynek, przybiliśmy naprzeciw dumnie stojących barek, drakkaru, przy pięknym pomarańczowym blasku księżyca, na piaszczystym brzegu, będącym częścią jakiegoś pastwiska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Marcin&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-997782144016084219?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/997782144016084219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=997782144016084219' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/997782144016084219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/997782144016084219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/07/sobota-drugi-dzie-rejsu.html' title='Sobota, drugi dzień rejsu'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-3566693303588339582</id><published>2008-07-18T23:00:00.000-07:00</published><updated>2008-07-30T05:05:04.493-07:00</updated><title type='text'>Piątek, pierwszy dzień rejsu - wspomnienia kapitana Marcina</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i wreszcie wypłynęliśmy. Trzy tygodnie ciężkiej i niezwykle wytężonej pracy ekipy budującej "Perepłuta" nie poszedł na marne. Tratwa sunie dumnie po wodzie, co zostało uwiecznione przez ekipę telewizyjną TVN. Zaczynamy na 87 kilometrze Wisły. Przed nami długa droga. Plan na dziś: dopłynąć do 108 km. Przed nami dwie śluzy, opisem pokonywania drugiej kapitan zaczął straszyć załogę tuż po opuszczeniu terenów z jakimikolwiek przejawami cywilizacji. Perspektywa potencjalnego pchania "Perepłuta" i płynięcia ośmiu kilometrów na fali powodziowej bardzo podniosła atrakcyjność spływu, który mógłby zacząć nużyć pięknymi, aczkolwiek monotonnymi widokami. Poznajemy możliwości naszej tratwy. Okazuje się, że równie dobrze możemy płynąć jak należy, tzn. dziobem do przodu, rufą do tyłu, jak i zupełnie odwrotnie a także w poprzek. Pierwszą śluzę minęliśmy zgodnie z oczekiwaniami spokojnie. (relacja z przepłynięcia przez śluzę poniżej, napisana przez Lukasza)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-3566693303588339582?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/3566693303588339582/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=3566693303588339582' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/3566693303588339582'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/3566693303588339582'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/07/pitek-pierwszy-dzie-rejsu-wspomnienia.html' title='Piątek, pierwszy dzień rejsu - wspomnienia kapitana Marcina'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-1520986769501990692</id><published>2008-07-18T20:37:00.000-07:00</published><updated>2008-07-29T13:38:37.926-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Załoga'/><title type='text'>Śluza "Przewóz"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś rano wypłynęliśmy z Krakowa. Bez kłopotów dostaliśmy się do położonego kilkanaście kilometrów niżej stopnia wodnego "Przewóz".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Interesujące miejsce. Stopień Przewóz jest jednym ze stopni tak zwanej Kaskady Górnej Wisły. Spiętrzenie wody jakie wytwarza, pozwala na zasilanie pobliskiej huty oraz elektrowni wodnej. Jednak skutkiem tej budowy jest systematyczne obniżenie dna Wisły poniżej stopnia co skutkuje tym, iż podczas niskich stanów poniżej śluzy, wody po prostu nie ma. Tylko dzięki uprzejmości śluzowego, pana Adama Bochenka, jednostki pływające Wisłą, takie jak nasza, mogą przejść przez śluzę. Wymaga to zgromadzenia przez śluzowego znacznej ilości wody powyżej stopnia, a następnie gwałtownego wypuszczenia jej w chwili, gdy jednostka pływająca znajdzie się poniżej stopnia wodnego. Ponieważ za "Przewozem" wody jest tyle co nic (cala woda jest zużywana do celów przemysłowych przez hutę i pobliska elektrownię) obsługa śluzy musiała wytworzyć w ten dziwny sposób falę powodziową, na której popłynęła nasza tratwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęśliwie ominęliśmy kamienne rafy, w jakie obfituje odcinek Kraków - Niepołomice, a na których nader często odnoszą rany większe jednostki. Szczęśliwie nasz "Perepłut", unoszony na sześciu tysiącach plastikowych butelek, ma zanurzenie jedynie 15 centymetrów. Dzięki temu niestraszne nam były kamienie i zatopione pnie drzew. Miejmy nadzieję, ze nasza dobra passa potrwa dalej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiamy z wiślanych wód!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Załoga&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-1520986769501990692?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/1520986769501990692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=1520986769501990692' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/1520986769501990692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/1520986769501990692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/07/luza-przewz.html' title='Śluza &quot;Przewóz&quot;'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8310422978426981201.post-61562205447786992</id><published>2008-07-17T19:22:00.000-07:00</published><updated>2008-07-29T13:29:46.416-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Łukasz'/><title type='text'>Witajcie!</title><content type='html'>Udało się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze wczoraj wieczorem trwaliśmy w niepewności czy zdążymy na czas. Nasz dzielny "Perepłut" stał nad brzegiem Wisły nieopodal klasztoru w podkrakowskim Tyńcu, a kilka osób uwijało się, aby na czas zakończyć jego malowanie i wykończenie wnętrza. Kiedy po raz pierwszy ujrzałem naszą tratwę nie wierzyłem, ze się uda. Cuda się jednak zdarzają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W środę, na dzień przed oficjalnym chrztem, około trzeciej po południu, ujrzałem naszą tratwę w stanie surowym, niewykończoną, zarzuconą stertami kabli, kawałkami drewna, śrubami, fragmentami sklejki. Wokół uwijało się kilkoro ludzi z załogi, a także nasi krakowscy wolontariusze. Bylem pełen podziwu dla ogromu pracy jaki wykonali w czasie tych kilkunastu dni. Nie mogłem jednak uwierzyć, ze nasz "Perepłut" będzie gotowy na czas. Około dziesiątej wieczorem zadzwonił do mnie Marcin, kapitan i główny projektant tratwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- O dziesiątej odbijamy i płyniemy pod Wawel. Przyślij nam kogoś ze światłem, żeby wskazał miejsce do cumowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Będę na miejscu - odpowiedziałem kompletnie osłupiały i odłożyłem słuchawkę. Dalej nie moglem uwierzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wśród nocnych ciemności oczekiwałem na nadbrzeżu z dwoma latarkami. Przez długi czas nie działo się nic, jedynie nieliczni spóźnieni rowerzyści oraz ostatni spacerowicze przemykali bulwarem nad Wisłą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnej chwili, w oddali, pod Mostem Dębnickim, pojawiły się dwa silne światła. Wyglądało na to, że jakiś samochód szuka drogi nad brzegiem rzeki. "Kto do licha jeździ samochodem po bulwarze?" - przemknęło mi przez myśl, ale po minucie dotarło do mnie, ze światła które widzę nie znajdują się na lądzie. To COŚ przesuwa się na wodzie. I robi to całkiem skutecznie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oświetlając najbliższy fragment lądu latarkami zszedłem na brzeg, w sama porą, by wskazać naszej załodze miejsce do cumowania. Przybili między dwiema barkami, przy podwawelskim Bulwarze Czerwieńskim. To co zobaczyłem przerosło moje najśmielsze marzenia - dziesięciometrowa tratwa, oświetlona rzęsiście przez światła pozycyjne i halogeny, z kompletem światel pozycyjnych i w pełni wykończona kajuta na sześć osób była gotowa do wypłynięcia. Padła komenda Marcina:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Cumy na ląd!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie solidne liny obłożyliśmy wokół polerów. Wszedłem na pokład. Po porannym bałaganie na pokładzie nie było ani śladu. Zamiast tego czekał na nas wykończony i gotowy do rejsu wehikuł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Jeszcze nigdy tak niewielu nie zrobiło tak wiele". Nasz "Perepłut" płynie już po wiślanych wodach i mam nadzieję, że za kilka tygodni zobaczymy go cumującego w Gdańsku. Wspominając chwilę w której po raz pierwszy wszedłem na jego pokład czuję głęboką wdzięczność wobec wszystkich tych, którzy przyczynili się do powstania naszej dzielnej tratwy. Z pewnością zalicza się do nich Marcin, który nie bojąc się presji czasu pojął się koordynacji całej budowy oraz dowodzenia "Perepłutem" przez najbliższych sześć tygodni. Ale oprócz niego jest to grupa kilkunastu ludzi, bez których pomocy cale to przedsięwzięcie nie doszłoby do skutku. Wielkie dzięki dla Olafa, Dominiki, Michała, Oźli, Darka, Wojtka, Mateusza, Mileny i wielu innych osób które poświęciły dla tej budowy swój czas, siły i umiejętności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyruszamy w nasza podróż mając nadzieję, ze rzeka którą płyniemy stanie się kiedyś rzeką żywą, z której dobrodziejstw będzie mógł korzystać każdy kto tego zapragnie. Jak powiedział sir Peter Blake, żeglarz i badacz Amazonki podczas swojego ostatniego rejsu ta rzeka: "Najtrudniejszą częścią każdego dużego przedsięwzięcia jest początek. My jesteśmy u początku. Jesteśmy w drodze. Niesiemy naszą pasję. I chcemy dokonać zmiany."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a target="_parent" href="http://www.greenpeace.org/poland/wisla/wirtualna-wystawa/pokaz-budowa-tratwy"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zapraszamy do obejrzenia pokazu zdjęć, obrazujących powstawanie tratwy.&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8310422978426981201-61562205447786992?l=splyw-wisla.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/feeds/61562205447786992/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8310422978426981201&amp;postID=61562205447786992' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/61562205447786992'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8310422978426981201/posts/default/61562205447786992'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://splyw-wisla.blogspot.com/2008/07/witajcie.html' title='Witajcie!'/><author><name>Daniel Numan</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/_rIumIDsmbjQ/Sa7KQZJogCI/AAAAAAAAACk/cUl7uezc8yc/S220/DSCF2334.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry></feed>
